Drewno - polskie OZE - Komen.pl - kominki, piecokominki, piece kaflowe, renowacja, Kraków
Piecokominki na drewno,
kominki gazowe, biokominki
tradycyjne rzemiosło zduńskie.
Usługi + 48 501 52 30 20    
Sklep +48 507 05 44 46        

Drewno - polskie OZE


ODNAWIALNE KONTRA NIEODNAWIALNE

Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, czym jest Odnawialne Źródło Energii (OZE). Jak sama nazwa wskazuje, jest to rodzaj energii, której nie sposób całkowicie wyczerpać, ponieważ zanim ją zużyjemy, wśród zasobów naszej planety pojawią się kolejne jej pokłady. OZE to m.in. wiatr, słońce, deszcz, pływy morskie czy oddziaływania geotermiczne. Przy wykorzystaniu odpowiednich urządzeń (jak np. turbiny wiatrowe czy kolektory słoneczne) możemy drzemiącą w nich naturalną siłę przekształcić w żywioł, który posłuży nam np. do wytwarzania prądu czy ogrzewania domów.

Przeciwieństwem OZE są nieodnawialne źródła energii, czyli takie, których zasoby są skończone, a więc ich wydobywanie i użytkowanie permanentnie i nieuchronnie zmniejsza ich liczebność. Oznacza to, że ich nadmierna eksploatacja grozi nieodzyskiwalnym deficytem (lub w najlepszym przypadku odzyskiwalnym w bardzo długim czasie, daleko poza granicą jakiejkolwiek opłacalności). Źródłami nieodnawialnej energii są m.in. ropa naftowa, węgiel, gaz ziemny czy uran.

smog Na co dzień się o tym nie mówi i nie myśli, ale w świetle licznych badań i analiz (m.in. przeprowadzonych w ostatnich latach przez koncern British Petroleum - BP), przy obecnych, rosnących trendach zużywania nieodnawialnych źródeł energii, już w połowie XXI wieku świat stanie na skraju potężnego krachu wynikającego z poważnego niedoboru ropy i gazu. Rządy i liczne konsorcja starają się na taki scenariusz w różny sposób przygotować, lecz nie jest to bynajmniej proste, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą niekiedy sprzeczne interesy. Dzisiaj nam to sobie ciężko wyobrazić, ale to się może stać jeszcze za naszego życia, albo - zakładając optymistycznie, że w międzyczasie zostaną odkryte nowe złoża lub nowe, bardziej optymalne metody ich wydobywania i wykorzystywania - najdalej za życia naszych dzieci.

Do końca XX wieku koszty wytwarzania energii z nieodnawialnych źródeł były znacznie wyższe, ale współczesna technologia pozwala je w dużym stopniu zrównoważyć z kosztami użytkowania OZE. Dlatego tak ważne jest, by już teraz promować działania mogące ten niepokojący proces nie tylko spowolnić, ale i całkowicie zatrzymać.

Oczywiście jest to mocno uproszczone, skrótowe ujęcie bardzo złożonej kwestii, jaką jest energetyka na świecie. Ale żeby dobrze zrozumieć podstawowe mechanizmy, jakie tą dziedziną kierują, trzeba mieć z tyłu głowy, że prąd, podobnie jak internet, nie został nigdy przez człowieka wynaleziony - bo w naturze w pewnym sensie istniał od zawsze. Człowiek wynalazł tylko (i aż) narzędzia umożliwiające okiełznanie tej energii.

ENERGETYKA W POLSCE

Obecnie polska energetyka opiera się głównie na węglu, i nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę głęboko zakorzenione u nas tradycje górnicze, zwłaszcza w obszarach wydobywczych. Jak zresztą wiadomo, węgiel powszechnie stosowany jest nie tylko w elektrowniach, ale też w większości prywatnych gospodarstw domowych.

wegiel Stanowi to nie lada problem dla Unii Europejskiej, która dąży nie tylko ku niskiej emisji do atmosfery dwutlenku węgla i innych szkodliwych substancji, ale przy okazji do promocji interesów poszczególnych zagranicznych koncernów, które dostarczają nam rzekomo niezawodnych urządzeń - kotłów V generacji, piecyków gazowych, pomp ciepła czy kolektorów słonecznych. I o ile promowanie OZE zawsze cieszy - chociażby stanowiło ono minimalny procent całości - tak zupełnie pomija się kilka istotnych aspektów - istotnych zarówno z punktu widzenia polskiej gospodarki, jak i polskiego użytkownika.

Trzeba w tym momencie zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

- kotły V generacji, owszem, spełniają obecne normy Unii Europejskiej, ale tylko w warunkach laboratoryjnych. W warunkach domowych nie gwarantują jednak ich prawidłowego użytkowania przez właścicieli – realia są w końcu takie, że nie każdy będzie skrupulatnie działał wg instrukcji, o ile w ogóle się z nią zapozna. Nie pomagają w tym ponadto takie aspekty jak wygórowane ceny dostępnego powszechnie paliwa czy jego wątpliwa niekiedy jakość, czy w końcu szeroko rozumiana uczciwość (lub jej brak) wśród niektórych sprzedawców.

- w środowiskach politycznych już dzisiaj mówi się o kotłach VI generacji - w przypadku V generacji też się zaczęło tylko od słów. Czy to oznacza, że za kilka/naście lat promowane i dotowane teraz urządzenia nie będą już wystarczająco ekologiczne i znowu pojawi się konieczność ich modernizacji lub wymiany?

- piecyki gazowe i pompy ciepła będą działać bez problemu dopóty, dopóki stabilna będzie sytuacja międzynarodowa w obszarze dostaw gazu i prądu (pamiętajmy bowiem, że pompy ciepła przetwarzają energię OZE, ale potrzebują do tego energii elektrycznej z zewnątrz). W razie, odpukać, konfliktu lub awarii - np. wskutek przeciążenia sieci - milionom ludzi do ogrzania zostaną tylko swetry i koce. A przecież niezależność energetyczna powinna być jednym z najwyższych priorytetów każdego rządu, który działa w interesie swoim i swoich obywateli.

- kolektory słoneczne na naszej szerokości geograficznej same w sobie nie są w stanie zagwarantować wystarczającej energii do normalnego, komfortowego funkcjonowania przeciętnego gospodarstwa domowego, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy to dzień jest krótszy, a niebo zdecydowanie częściej zachmurzone. To tylko dobre, chociaż i drogie, uzupełnienie podstawowego źródła energii w domu.

Jak zatem widać, każde z promowanych od kilku lat rozwiązań jest rozwiązaniem wysoce niedoskonałym. Oczywiście różne słabości i kompromisy byłyby w pewnym stopniu akceptowalne, gdyby równolegle nie istniała na to wszystko skuteczna recepta.

A takowa istnieje i ma się dobrze - tylko żadne media głównego nurtu nawet o niej nie wspomną, i - żeby tego było mało - politycy próbują jej dyskretnie zakazać (!). A owa recepta rozwiązuje wszystkie wymienione wyżej problemy, i jest ponadto dla użytkownika trzykrotnie tańsza niż węgiel, czterokrotnie tańsza niż pompa ciepła i pięciokrotnie tańsza niż gaz. Być może zresztą w tym właśnie tkwi przyczyna swoistej zmowy milczenia...

A cóż to za recepta?

DREWNO, CZYLI NASZE POLSKIE OZE

Drewno to obok węgla drugi podstawowy surowiec na polskich ziemiach, z tą różnicą, że węgiel jest nieodnawialny, a drewno to klasyczne w swojej definicji OZE. Drewnem skutecznie ogrzewa się domy od setek lat - wiedzą o tym nasi pradziadowie i ich przodkowie. Oczywiście piece i kominki stawiane w przeszłości - czy to w średniowieczu, czy jeszcze w XX wieku - nie byłyby w stanie sprostać współczesnym wymogom Unii Europejskiej. Ale świat idzie do przodu, razem z nim technologia, a z nią także... rzemiosło zduńskie.

drewno

O drewnie w publicznej debacie, zwłaszcza w propagandzie smogowej, jaka toczy się w mediach od kilku lat, zasadniczo się nie mówi, a jeśli już się mówi, to wyłącznie w tym samym zdaniu, w którym pojawiają się słowa "kopciuch" i "miał" - mimo że jest to przecież surowiec o niezliczonych walorach. Gdyby traktować go na równi względem pozostałych, znacznie droższych OZE, jakie się w Polsce promuje, sytuacja szybko by się poprawiła, i to zarówno w kontekście indywidualnego użytkownika, jak i całej rodzimej społeczności i gospodarki. A to przynajmniej z kilku powodów...

...w ujęciu krajowym:

- promocja drewna jako paliwa do podstawowego ogrzewania domów (a nie jedynie ich dodatkowego dogrzewania!) znacznie wzmocniłaby sektor handlu polskimi OZE, poprawiając jednocześnie polską gospodarkę leśną - której efektem jest pozyskiwanie dużych ilości drewna opałowego. W Polsce obecny stopień zalesienia wynosi niemal 29 procent powierzchni kraju i stale rośnie w wyniku nasadzeń na nieużytkach rolnych. Drewno opałowe, drewno kominkowe, zrąbki i brykiety to pozostałości z drewna kierowanego do produkcji, które nad Wisłą zamyka się wolumenem przekraczającym 4mln m3 drewna tartacznego. Przy właściwej gospodarce energetyczną masą drzewną możliwe jest zaopatrzenie gospodarstw domowych w ilościach pokrywających zapotrzebowanie cieplne coraz bardziej energooszczędnych budynków. Innymi słowy - roczny przyrost drewna jest (i nawet, gdyby wszyscy w kraju palili drewnem, to wciąż by był) o wiele większy niż jego roczne wykorzystanie.

- z bilansu wytwarzania się w naturze i następnie spalania drewna w nowoczesnych urządzeniach grzewczych rzemiosła zduńskiego, tzw. piecokominkach, jasno wynika, że nie generuje ono żadnych szkodliwych substancji - z dwutlenkiem węgla, pyłami zawieszonymi i benzoapirenami na czele; których, jak wiadomo, nie sposób uniknąć, jeśli używamy węgla - nawet tego najwyższej jakości, i nawet w najnowszych kotłach. To z kolei sprawiłoby, że Polska, z naszymi bogatymi, odnawialnymi zasobami drewna, mogłaby się stać w oczach Unii Europejskiej, a być może i całego świata, pionierem i liderem na arenie międzynarodowej w dziedzinie niskiej emisji w/w związków chemicznych i gazów cieplarnianych.

- powszechne wykorzystanie drewna wyeliminowałoby zjawisko niesprawiedliwości społeczno-ekonomicznej objawiającej się nierównym traktowaniem producentów i wykonawców urządzeń grzewczych na rzecz wsparcia tylko niektórych źródeł energii, w każdym przypadku znacznie droższych, i to nawet po uwzględnieniu systemu dotacji. W ten sposób lokalne samorządy nie musiałyby już proponować swoim mieszkańcom, również tym najuboższym, najmniej opłacalnych rozwiązań!

- obecność drewna jako głównego źródła ogrzewania w polskich domach zagwarantowałaby społeczeństwu totalną niezależność energetyczną. Tak jak zostało to wcześniej wspomniane, obecnie wszyscy jesteśmy zależni od sytuacji w kopalniach, dostaw gazu lub dostaw energii elektrycznej. Wystarczy jeden incydent, by całe miasto zostało sparaliżowane – pytanie brzmi, czy nikt nie widzi w tym problemu?

...w ujęciu indywidualnym:

- powszechne użycie drewna w celach grzewczych całkowicie wyeliminowałoby kwestię smogu. Oczywiście jest to myślenie życzeniowe, bo nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji, że w każdym jednym polskim domu pojawi się na zimę stylowy kubik, ale chociaż częściowe stosowanie biomasy drzewnej z całą pewnością byłoby ogromnym krokiem naprzód, jeśli chodzi o poprawę jakości powietrza, którym wszyscy oddychamy. A o pozytywnych następstwach takiej zmiany zapewne nie trzeba się dogłębniej wypowiadać...

- zautomatyzowana obsługa współczesnych miejscowych ogrzewaczy pomieszczeń na drewno (piecokominków) eliminuje tzw. czynnik ludzki, gwarantując spełnienie wszystkich norm emisyjnych Unii Europejskiej (jak również przy okazji jeszcze ostrzejszych norm regionalnych, m.in. austriackich Umweitzeichen UZ), i to z ogromną rezerwą. Nigdy już sąsiedzi nie poskarżą się na czarny dym z naszych kominów, i nasze dzieci nigdy nie poskarżą się na bolące płuca.

- spalanie drewna w piecokominkach daje możliwość codziennego spędzania czasu w cieple żywego ognia, ciesząc oczy piękną konstrukcją, jaka stałaby się podstawowym elementem wystroju naszych salonów. Dowolność stylistyki umożliwia zarówno klasyczny, jak i nowoczesny design - nie ma wnętrza, dla którego nie znalazłaby się odpowiednia zduńska aranżacja.

- skończyłoby się przekopywanie przynajmniej raz na sezon kilku ton węgla łopatą z chodnika do umorusanej piwnicy i brudzenie sobie rąk za każdym razem, kiedy chcemy dorzucić do pieca. Drewno jest czyste i nawet samo w sobie może stanowić dekorację miejsca, w którym się je przechowuje.

- i przede wszystkim skończyłyby się zbędne wydatki. Drewnem można ogrzać cały dom (a nie - tak jak kiedyś - tylko kilka pomieszczeń) w sposób równomierny, czyli bez efektów przegrzewania i niedogrzewania, raptem za 700-800 zł za cały sezon grzewczy, który na naszej szerokości geograficznej liczy ponad 200 dni w roku. W porównaniu do gazu, węgla czy pompy ciepła, to każdego roku oszczędność rzędu nawet kilku tysięcy złotych!

Oczywiście samo drewno nie zagwarantuje powyższych efektów, jeżeli nie będzie palone w adekwatnym do tego urządzeniu i nie będzie dla niego wsparcia ze strony rządu. Na szczęście technologia piecokominków już od kilku lat z powodzeniem wykorzystywana jest w innych krajach Europy (m.in. w Niemczech, Austrii czy Szwajcarii), a koszt samej ich budowy w Polsce jest porównywalny np. z kosztem pieca V generacji i może być znacznie niższy niż koszt instalacji pompy ciepła. Pamiętajmy jednak, że to inwestycja na dekady - już raptem po 2-3 latach wszystkie wydatki się zwrócą, a później pojawią się wyłącznie oszczędności. I nikt nam nie powie za kilkanaście zim, że normy, jakie taki piecokominek spełnia, już nie są wystarczające - nawet kotły przyszłych generacji nie zapewnią lepszej efektywności, bo taka, jaką rzemiosło zduńskie jest w stanie już dzisiaj zaoferować, jeszcze przez długie lata będzie praktycznie nie do przeskoczenia, i to nie tylko w laboratorium, ale też najzwyczajniej w świecie w każdym polskim domu.

Natomiast prawo, które gwarantowałoby rozwiązanie problemu smogu, tzw. Ekoalternatywa, jest już w rękach urzędników! Rozmowy toczą się od kilku lat. Problem polega na tym, że wielu z nich zdaje się być ślepymi na logiczną, zdroworozsądkową i zbadaną zarówno w teorii, jak i w praktyce argumentację. A wystarczy tylko, że się pochylą nad propozycjami branży zduńskiej i przestaną w końcu mówić o zakazie dostępu do najtańszego i najbardziej efektywnego źródła energii. Tylko tyle. I aż tyle...

kominek

Żeby była jasność - branża zduńska w żadnym stopniu nie zaprzecza wysokiej efektywności innych urządzeń grzewczych, łącznie z tymi, które wykorzystują do działania paliwa kopalne. I bynajmniej nie zaprzecza staraniom wielu środowisk, w tym naukowych, biznesowych i politycznych, jak również wielu wybitnych osobistości, w kwestii działań dążących do rozwiązania problemu smogu w Polsce i poprawy jakości życia każdego Polaka.

Zastanawiamy się tylko i pytamy, dlaczego usilnie blokuje się możliwość korzystania z obiektywnie najtańszego, najzdrowszego i najefektywniejszego sposobu ogrzewania domów, pomimo licznych badań, solidnych dowodów, atestów producentów i konsekwentnych, rzetelnych propozycji? Dlaczego tendencyjnie mówi się o drewnie jako o czymś szkodliwym, pomijając fakt istnienia i skutecznego funkcjonowania w Europie urządzeń mogących z wielką rezerwą wszelką tę szkodliwość rozwiązać? Dlaczego tyle się mówi o smogu, a nie widać „tam na górze” zainteresowania alternatywnymi, realnymi postulatami? Czy są siły i instytucje, dla których jest to temat... niewygodny?

Dopóki nie będzie odpowiedzi, dopóty będziemy o to pytać. W razie potrzeby coraz głośniej. Bo tylko poprzez poprawę świadomości społecznej społeczeństwu może się żyć...

Lepiej. Zdrowiej. Cieplej. I taniej.

* * *

Więcej szczegółów na temat piecokominków (sposobu działania, kosztów budowy), sytuacji prawnej w Polsce (tj. uchwały antysmogowej, Ekoprojektu i Ekoalternatywy) czy historii zduństwa, Małopolskiego Cechu Zdunów i naszej firmy znaleźć można w pozostałych, specjalnie temu poświęconych działach naszej witryny internetowej. Jeszcze więcej szczegółów, łącznie z informacjami technicznymi, statystykami, badaniami, analizami i źródłami, czeka na lekturę w zakładce "Materiały do pobrania". Serdecznie zachęcamy do zapoznania się z nimi i otwartej dyskusji. Zapraszamy również na stronę Małopolskiego Cechu Zdunów i Zawodów Pokrewnych, który mamy przyjemność każdego dnia reprezentować.


Źródła:

1.
Komisja Europejska, „Rozporządzenie Komisji (UE) 2015/1189”, 2015
2. Komisja Europejska, „Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/125/WE w odniesieniu do wymogów dotyczących ekoprojektu dla kotłów na paliwo stałe”, 2009
3. Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, „Uchwała Nr XXXII/452/17 Sejmiku Województwa Małopolskiego z dn. 23 stycznia 2017 r. ws wprowadzenia na obszarze województwa małopolskiego ograniczeń i zakazów w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw”, 2017
4. Opracowania Agencji Rynku Energii S.A. (ARE SA), 2015
5. Statystyki Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), 2015
6. Raport British Petroleum (BP), „Statistical Review of World Energy”, 2017
7. Dokumentacja Małopolskiego Cechu Zdunów i Zawodów Pokrewnych, 2016-2018

Solidna współpraca

Nasza firma na Facebook’u

Napisz do nas przez Messengera